Menu

tam gdzie kończy się droga

do poczytania codziennie i od święta, o rodzinnej codzienności, o gotowaniu, o książce, muzyce, filmie, jeżdżeniu samochodami, o podóżach dużych i małych...

loża szyderców

nordkapp77

loża-szyderców.google.pl

Nasza, wśród znajomych, loża szyderców ma zwykle miejsce w piątki wieczorem. Gadamy o wszystkim, każdy się mądrzy na jaki chce temat i często wynikają z tego arcy ciekawe rozmowy i wnioski. Ponieważ wczoraj wszyscy mieli natłok zajęć i niestety nie odbyła się - może będzie dziś - postanowiłem tymczasem pomądrzyć się sam. Służy temu jak najbardziej upiornie ciężki tydzień w robocie, kiedy to roboty było tyle, jak w tej PRL-oweskiej anegdocie o budowie trasy W-Z  >>>  przyjechała kronika filmowa na plac budowy, a tam robotnicy biegają z pustymi taczkami. Pytają jednego z nich, dlaczego biegnie z pustą taczką, a ten odpowiada "panie, kronika filmowa ma dziś przyjechać i taki mamy zap..., że nie ma czasu taczek naładować". Dziś na szczęście, choć też jest co robić, jest luźniejsza chwila na ogarnięcie całotygodniowego chaosu i do drugiego śniadania napisania dwóch słów.

Wracając ostatnio wieczorami z roboty, kiedy to po ciemku konsole środkowe samochodów świecą jak efekty pirotechniczne na koncertach PinkFloyd, zastanowiło mnie, który z producentów pójdzie na całość i jako pierwszy wciśnie ekran dotykowy w rozmiarze np.40". Obecne uważam za "stanowczo zbyt małe". Pisałem już kiedyś o ogłupiającym kierowców nadmiarze "wynalazków" we współczesnych samochodach, które tylko utrudniają codzienną eksploatację, teraz zaś widzę wyścig na wielkość telewizorni w samochodach. Głupota. Ale idźmy dalej. Nawiązując do samochodów i zespołu PinkFloyd chciałem wypowiedzieć się muzycznie. Otóż dziś - ogarniając ten właśnie całotygodniowy chaos w robocie - mogłem przy biurku włączyć sobie to i owo do posłuchania, co by miło się nad papierologią siedziało. Najpierw leciała więc dość obszerna, dostępna w necie dyskografia Jamiroquai, zapalonego petrolheada, a potem właśnie PinkFloyd. O ile na wyrywki J.K. jest do sluchania jak

 

jamiroquai.google.pl

najbardziej, to jako taka ciągłość iluś tam dziesiątek minut już niekoniecznie. Nie chcę tu obrażać jego wielbicieli, ale w końcu wszystkie piosenki nie muszą mi się podobać. Jakaś tam jednak ilość miło wpadających w ucho jest. Podobnie ma się sprawa z np.

pinkfloyd.pulse.google.pl

koncertem Pulse PinkFloydów sprzed iluś lat, który może nie w całości, ale w obszernych fragmentach jest - jak mawia mój szwagier >>> BIBLIJNY !!!

Tu przechodzimy teraz do sedna rzeczy. A mianowicie innego ponoć kultowego muzycznego dzieła, jakim jest the wall. Specjalnie piszę to małą literą, gdyż uważam osobiście, że pisanie wielką literą uwłaczałoby tu muzyce pisanej przez duże M. Narażę się oczywiście fanom pana ŁOTERSA, ŁO RETY, jakoś to przeżyję, ale nie rozumiem celebrowania na kolanach tego czegoś. Długie to niemiłosiernie, jakby zaczął grać i nie wiedział, jak skończyć, więc na wszelki wypadek gra pewne fragmenty po kilka razy, tyle że inaczej albo od tyłu do początku. Poza tym - z racji wieku swego - słyszałem już różne muzy, w tym i takich zespołów, o których świat już niemal zapomniał, i całe to the wall brzmi mi chwilami jak jakieś prehistoryczne "leć cepelin", motorhead, kiss, "zwiss" czy inne tego typu vomity. Do tego, jakby ktoś się nudził, albo przysnął, mamy tu pełno wrzasków, krzyków różnej maści, potępieńczych jęków i łomotów w rodzaju tłuczenia szkła i wyburzania. No kurczę, jakbym słuchał Beavis'a i Butthead'a. A to urąga już moim gustom estetycznym. Powiedziałem sobie, że spróbuję wysiedzieć do końca, żeby mieć swoje zdanie, bo a nuż coś mnie pozytywnie zaskoczy w którymś momencie. No i zaskoczyło. Nawet kilka razy. Co parę piosenek włączały się bowiem reklamy, które choć też głupie, to swymi odmiennymi dźwiękami czyniły to "ścienne" dzieło mniej dla "uszów" uciążliwym. Mordercze to przedpołudniowe doznanie, po miłych porannych dźwiękach, trzeba będzie teraz popołudniowo czymś osłodzić. Co powiecie na Simply Red ???

 

© tam gdzie kończy się droga
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci