Menu

tam gdzie kończy się droga

do poczytania codziennie i od święta, o rodzinnej codzienności, o gotowaniu, o książce, muzyce, filmie, jeżdżeniu samochodami, o podóżach dużych i małych...

and the Oscar goes to...

nordkapp77

Dni tego tygodnia, mimo że w robocie pobiłem ileś tam % normy, pozwoliły mi zaobserwować pewne niepokojące rzeczy. Pierwszą jest fakt, że Oscar nie poszedł do tych co trzeba.

Znalezione obrazy dla zapytania teoria wszystkiego 2015  oscar.google.pl

Obejrzałem oscarowego "Birdmana" i wysuwającą się na czoło uwagą jest umniejszenie roli Edka Nortona, co by można z większą pompą nominować byłego Batmana. Film bowiem startuje z takiego pułapu, że gdyby jego koncepcja została utrzymana, Norton zjadłby Batmana i nawet niespecjalnie to zauważył. Producent i reżyser zorientowali się po góra pół godzinie, że zatrudnili nie tego aktora, że popsuje show Batmanowi i dość gwałtownie ograniczyli rolę Nortona wrzucając go tylko od czasu do czasu, aby jakoś pociągnąć do końca jego pojawienie się w tym filmie. Szkoda, może wyszedłby lepszy film. W końcu Edek to niezły aktor. Ale za to wydaje mi się, że gdy w Gotham City znów będą jakieś problemy, wyślą tam do akcji nie Człowieka-Netoperka, a Edka Nortona w jakiejkolwiek roli i ciuchach, i zrobi tam

Znalezione obrazy dla zapytania edward norton NuPagadi.EN.google.pl

porządek nawet lepiej niż Batman. Drugą sprawą jest Oscar dla Edka Redmayne'a za rolę w "Teorii wszystkiego". Pomijając fakt, że ten film jest nieco przydługi - w końcu nie chodziło o to, by trwał tyle ile nasz wszechświat, który badał i bada Hawking, więc kwestie chodzenia kilka minut po parku, czy patrzenie pół dnia za okno można było skrócić - zastanawiał mnie też fakt trudności, bądź nie, zagrania tej roli. W opisywanym przeze mnie jakiś czas temu filmie "Jestem Sam", Penn cały film rzeczywiście grał umysłowo ograniczonego. Tutaj Edek R. trochę jest młody i zdrowy, potem parę chwil mamy z jego uciążliwym miotaniem się w ograniczającej go coraz bardziej chorobie, a potem już w zasadzie przez resztę filmu siedzi krzywo na wózku i aktorsko wiele się nie dzieje. Oczywiście samo pokazanie postępującej, paraliżującej

Znalezione obrazy dla zapytania teoria wszystkiego 2015  teoria.wszystkiego.google.pl

choroby daje obraz tego, z czym fizyk się zmagał. Samo wejście w taką rolę fizycznie też pewnie takie łatwe nie było i chwała tu Edkowi, że podołał - tak uważam - ale z drugiej strony DeNiro w "Przebudzeniu" dał popis aktorstwa w częściach zmagania się z chorobą, a nie w chwilach, gdy jak warzywo leżał na łóżku. To już aktorsko lepiej wypadł J.K.Simmons w roli

Znalezione obrazy dla zapytania whiplash movie jks.whiplash.google.pl

"Gruppenfuhrera" Fletchera w "Whiplash", za co dostał Złoty Glob. Kwestie tych nagród jednak i tak są do przełknięcia. W końcu nie Oscar czyni film dobrym. Za to zupełnie nie wiem, jak można łykać płyny do płukania typu Lenor. Włączam dziś rano Córce do śniadania "Barney to jest donozaur naszej wyobraźni..." a tu przed programem reklama jakiegoś czegoś w rodzaju Lenor, które "działa na wszystkie twoje zmysły". No nie wiem. O ile jako dzieciak lubiłem potrząsać butelką i słuchać bulgotu, pachnieć też to ładnie nawet chyba pachniało, kolor miało miły dla oka zeleny lub nebesky, w dotyku było mydlane, to jednak nigdy nie przyszło mi do głowy tego próbować. Nawet właśnie jako dzieciak. Nie wiem więc, jak na dorosłą paniusię w reklamie ma to działać smakowo, ale jednak mimo wszystko ja bym tego pić nie próbował. Poza tym o ile sam sprawdziłem, że są kostki do zmywary dobre, lepsze, gorsze i beznadziejne, o tyle płyny do płukania są wszystkie takie same. Kostki do zmywary się nie reklamują poza fairy, który starcza na dłużej i kosztuje więcej, i jakoś producenci sobie radzą, więc po co reklamować takie same płyny do ciuchów, gdy zmieniają się tylko vlepki na opakowaniach? To już ja potrafię być bardziej twórczy. Żona zadysponowała bowiem na dziś polędwiczki wieprzowe, z których na ogół robię albo mini kotleciki, które Córka uwielbia, albo mięsko z sosie z czarnej soi z czosnkiem w przyprawach, które Córka uwielbia jeszcze bardziej. A i przy okazji Żona zabiera też sobie to do pracy. Dziś jednak zrobiłem zupełnie coś innego. Polędwiczka została zamarynowana o 5.oo rano, po jakimś czasie została podsmażona w mące i przyprawach na oleju, a następnie ponacinana, poprzetykana serem zwanym żółtym, surową polędwiczką, przyprawiona i skropiona pikantnym sosem a'la tabasco, obłożona cebullo, którą Żona uważa za niezbędną w kuchni do niemal każdego dania (ciutkę oczywista oczywistość przesadzam), a następnie zapieczona w folii w piekarniku. Całość wyszła tak mistrzowsko smakowicie i aromatycznie, że tylko nadmiar cebullo powstrzymał mnie od zjedzenia tego na śniadanie, i uważam, że choć nie ma czegoś takiego jak kategoria kulinarna, Oscar kulinarny w 2015 roku powinienem za to danie GOES TO ME.

© tam gdzie kończy się droga
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci