Menu

tam gdzie kończy się droga

do poczytania codziennie i od święta, o rodzinnej codzienności, o gotowaniu, o książce, muzyce, filmie, jeżdżeniu samochodami, o podóżach dużych i małych...

na młot Thora!!!!!.......

nordkapp77

Ostatnia kinowa projekcja w postaci "Kopciuszka" K.Branagh zaowocowała zainteresowaniem mym, co też on wyczyniał za czy przed kamerą od czasów "szeksBEERowskich"? Okazało się, że zdarzyło mu się chyba przeczytać Thorgala, ale zamiast wziąć się za porządną ekranizację tego świetnego kiedyś komiksu - nie wiem jak teraz, bo tego od -dziestu lat nie śledzę - dobrał się do skandynawskiego boga Thora. Dlaczego mówię, że zamiast Thorgala? Z tego co pamiętam ze szczeniackich czasów i to mimo że nie byłem fanem komiksów, Thorgala czytało się na jednym wdechu. Może nie każdą historię, ale ogólnie rzecz biorąc na jakichś np. rodzinnych świętach  dzieciarnia siadała w koło i wyrywaliśmy sobie kolejne księgi. Aż dziw, że do tej pory

thorgal thorgal.google.pl

nie doczekało się to żadnej sensownej ekranizacji. Chociaż może i lepiej, niż gdyby doczekało się jakiejś dennej. Może jednak z Thorgala łatwiej byłoby zrobić jakiś OK film. Oglądając bowiem ostatnio "Thora" pana "Brana", nie padłem na kolana. Szczerze mówiąc dobrze, że oglądałem to w domu, to można było zrobić sobie przerwę na drzemkę, na herbatkę, bo po ~pół godzinie miałem dość i dopiero po kilkugodzinnej drzemce dałem radę obejrzeć to do końca. Wielka szkoda, bo co w zasadzie nam tu serwują?

Przede wszystkim poczytałem trochę o tej mitologii i o samym Thorze i moim skromnym zdaniem lepiej by to wyszło, gdyby zrobili to bardziej po rycersku, tak właśnie w thorgalowym duchu, w którym to Thorgalu też 1-2 coś tam o Thorze się pojawia, choćby w 1 czy 2 części coś w rodzaju na młot Thora głupio tak zginąć. Do tego dodać jakiejś tej magii, trochę czarów i zaklęć, i mógłby wyjść jakiś wdechowy film. W tym filmie zaś mamy rycersko wyglądających bogów zamieszkujących kosmiczno-gwiezdne jakieś mega-city w rodzaju tego z BladeRunnera, tyle że już po albo dopiero przed porą deszczową. Jeżdżą sobie na konikach, owszem, po jakimś gwiezdnym moście, tak, jak w mitologii, ale już teleportacja do innych światów w maszynerii rodem z filmu "Kontakt" to jakiś śmiech. Ja wszystko staram się zrozumieć, choć zdaję sobie sprawę, że ktoś mógłby powiedzieć, że nie zawsze się do końca postaram, i że to wszystko legendy, mity itd., ale już tego typu podróże międzygalaktyczne to jakaś trochę parodia. Przynajmniej dla mnie. Wskakiwanie rycerzyków pomiędzy agentów FBI i wojsko, razem z jakąś chodzącą farelką która oczyskami wypala do cna wszystko na co spojrzy to jakiś śmiech2. Thor miał super młotek, którym mógł rzucać i zawsze trafiał do celu, a młot do niego zawsze wracał. Taki skandynawski bumerang jak widać. No i mógł kręcić nim tak szybko, że wywoływał burze i tornada. Super. Jednak w filmie wg mnie jest to przedstawione tak śmiesznie i karykaturalnie, że tylko śpiące moje Panie za ścianą powstrzymywały mnie od rechotania na cały głos jak żaba w kałuży w letni wieczór.

Znalezione obrazy dla zapytania thor młot.Thora.google.pl

A już latanie w stylu Supermana za wyciągniętym przed siebie młotkiem wzbudziło taki mój "entuzjazm", że musiałem wstać i zrobić sobie kawę, której w zasadzie nie piję, bo nie byłem pewien, czy już się obudziłem i oglądam to "dzieło", czy też jeszcze śpię i fragmenty oglądane wieczorem migają mi przed oczami. NA MŁOT THORA!!! No dajta spokój! Co to w ogóle było?! Przyznaję twórcom, że niektóre rzeczy są w mitologii tak napisane, albo w ogóle nie napisane, że aby je jakoś przedstawić, to trzeba coś wymyślić, by powstał jakiś przemawiający obraz. Ten obraz jednak stworzony był tak, że przemówiłby może do mnie, MOŻE !!!, gdybym nadal miał z 10 lat. I nawet mając 10 lat mógłbym to chyba oglądać, bo mimo licznych siekanin krew się w zasadzie nie leje, bo pałują jakieś pozamarzane olbrzymy, więc ze względów temperaturowych technicznie nie bardzo co i jak ma ciec. To chyba jedyny plus tego filmu - nie zużyli dużo wody i czerwonej farby, więc przynajmniej na razie Ziemia nie zamieni się w Marsa. Ale ponieważ nie mam 10 lat kompletnie to do mnie ani jako całość, ani we fragmentach, nie przemawia. Może więc i lepiej, że wzięli się za Thora i pozostawili Thorgala w spokoju, i nie zrobili z niego jakiejś padaki. Byłby chyba większy żal.

© tam gdzie kończy się droga
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci